3 mar
Autor: Darish
W obecnych czasach chyba wszyscy wiedzą, jak wyglądają dredy (inne nazwy to: dre-adloki, baty, kable, macki). Fryzura ta powstała ze sfilcowanych pęków włosów. Dawniej noszona była przez osoby identyfikujące się z filozofią ruchu rastafari. W obecnym czasie tego typu fryzura jest najczęściej przejawem młodzieżowej mody bądź też przynależności do określonej subkultury. Czasami zdarza się również, że na dredy decydują się nawet dojrzałe osoby, najczęściej lubiące łamać stereotypy.
Dredy optycznie zwiększają objętość fryzury, gdyż sfilcowane włosy tworzą przestrzenną strukturę. Często posiadacze całkiem cienkich, niezbyt bujnych włosów a jednocześnie osoby odważne uważają, że dredy są rozwiązaniem dla nich. Rzeczywiście dredy można skręcić zarówno z włosów grubych i gęstych, jak i ze znacznie słabszych. Robi się to zwykle w salonach specjalizujących się w tego typu usługach. Włosy tapiruje się grzebieniem a następnie skręca rękoma. Włosy muszą być suche i czyste. Dredy zaraz po ich wykonaniu nie są zbite i mocno sfilcowane. Potrzebują na to troszkę czasu. Trwa to nawet kilka miesięcy. Bezpośrednio po ich zrobieniu nie można myć głowy przez około dwa tygodnie. Dla niektórych jest to duży plus, szczególnie dla osób zbytnio nie lubiących tej części higieny. Dopiero po upływie pół roku dredy stają się jednolite i nie można odróżnić w nich pojedynczych włosów.
Istnieją również inne metody wykonania dredów. Jest to np. filcowanie ostrą wełną warkoczyków lub szydełkowanie. To drugie polega na wciąganiu włosa do środka natapirowanego pasma za pomocą szydełka. Niektóre zakłady fryzjerskie oferują doczepianie dredów syntetycznych. Jednak rastafarianie oraz prawdziwi miłośnicy tej fryzury uważają, że jest to czysta jej profanacja.

Koszt założenia dredów
Cena za wykonanie dredów jest uzależniona od długości, grubości, gęstości włosów i ilości dredów, ważna jest również technika ich wykonania. Zazwyczaj cena zamyka się w granicach 200-800 zł. Czasami renomowane zakłady życzą sobie za wykonanie usługi nawet do 1000 zł. Kolejnym minusem, oprócz ceny, jest czas trwania takiego zabiegu. Zakładanie dredów może trwać od kilku do nawet kilkunastu godzin. Jednak dredowanie można rozłożyć na kilka krótszych sesji. Powinnaś się także liczyć z tym, że w miarę jak włosy rosną, dredy wymagają poprawek, czyli np. dofilcowywania odrostów. To dodatkowy koszt 150-200 zł co kilka tygodni.
Kilka trudności…
- Wymagają czasochłonnej pielęgnacji
Decydując się na dredy warto widzieć, że ich pielęgnacja jest o wiele bardziej czasochłonna i trudniejsza niż zwykłej fryzury. Bardzo dużo czasu zajmuje prosta czynność jaką jest spłukanie szamponu z dredów. Trwa to od pół do nawet dwóch godzin. Co prawda nie trzeba namydlać ich na całej długości przy każdym myciu, wystarczy umyć skórę głowy. Ten zabieg również wymaga wprawy, czasu i cierpliwości. Podobny problem jest z suszeniem. Ta czynność trwa co najmniej 1 -2 godziny. Nie wolno robić tego za pomocą suszarki, ponieważ wtedy włosy w dredach łamią się i kruszą.
- Kąpiel
Świeżo zrobionych dredów w ogóle nie powinno się moczyć, dlatego robienie ich na parę tygodni przed wyjazdem na wakacje nie jest dobrym pomysłem. Wtedy nowa fryzura zmusza nas do ograniczenia w korzystaniu z kąpieli w morzu, jeziorze itp. Potem już można się kąpać, ale długie moczenie powoduje, że dredy trochę tracą na zbitej strukturze. Po wyjściu z basenu czy jeziora trzeba je dokładnie wypłukać, by nie pozostał w nich zapach chloru, mułu lub morska sól. Lato jest jednym z najgorszych pór roku dla osób mających dredy. Natomiast w ziemie, korzystając z basenów krytych problemem może być wychodzenie z niedosuszonymi włosami.
- Niewygodne spanie
Początkowo po zrobieniu dredów na pewno spanie nie będzie zbyt wygodne. Naciągnięta skóra, twarde sznury splątanych włosów dają odczucie ciągłego spania w wałkach. Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić. Najgorzej jest w momencie kiedy włosy myte są tuż przed snem, nie zdążą dobrze wyschnąć, przez to jesteś zmuszona do spania na mokrej poduszce…
- Co z rezygnacją?
Dredów niestety nie można rozplatać. Jedynym wyjściem jest ich obcięcie. Należy liczyć się z tym, że nie będziesz mogła szybko się wycofać, jeśli pomysł okaże się nietrafionym. Jeżeli nie chcesz obciąć dredów do krótkiego jeżyka, musisz z nimi pochodzić co najmniej 4-5 miesięcy w chuście zakrywającej odrosty i dopiero wtedy udać się do fryzjera.
1 mar
Autor: Darish
Miesiące w których słońce nie jest zbyt intensywne i nie spacerujemy w letnich ubraniach zmuszają nas do zafundowania sobie sztucznej opalenizny. Oczywiście nie jest to przymus, a bardziej chęć ładniejszej prezentacji ciała i zwiększenia pewności siebie. Jak wiadomo o wiele zdrowsze jest stosowanie samoopalaczy niż odwiedzanie solarium. Jednak jak sprawić, aby na ciele czy ubraniach nie pojawiały się nieestetyczne, brązowe plamy?

Umiar to pożądana cecha, także w przypadku używania kosmetyków. Więcej nie znaczy lepiej, czasami wręcz przeciwnie – nadmiar może być szkodliwy. Aby uniknąć przesady i znaleźć równowagę, warto poznać kilka cennych zasad.
Peelingowanie skóry
Im lepiej wygładzona powierzchnia skóry, tym łatwiej wchłonie cenne składniki. Dlatego zanim weźmiesz się do nakładania mleczka czy balsamu do ciała, usuń z naskórka obumarłe komórki, które tworzą powłokę utrudniającą dobre wchłanianie się kosmetyków. Tłustą, grubszą skórę możesz złuszczać drobnoziarnistym preparatem raz, a nawet dwa razy w tygodniu, natomiast cienką, pergaminową i suchą – raz na dwa tygodnie. Troskliwej uwagi wymaga skóra łokci, dłoni, kolan i pięt, gdzie naskórek jest gruby, stwardniały i skłonny do nadmiernego rogowacenia. W tych miejscach bez jakiegokolwiek ryzyka podrażnienia można wygładzać skórę za pomocą mocniejszego peelingu gruboziarnistego. Jeśli cierpisz na trądzik różowaty, nerwicę naczyniową bądź ostrożna ze złuszczaniem. Podobnie należy postępować w przypadku dużej ilości znamion barwnikowych, czyli np. pieprzyków i brodawek. Intensywne i mechaniczne drażnienie niesie ryzyko zezłośliwienia zmian.
Balsamy nawilżające stosuj po kąpieli bądź prysznicu, gdy skóra jest jeszcze rozgrzana. Wtedy kosmetyk łatwiej się wchłania, również na szorstkiej skórze łokci, kolan czy podudzi. Bez większych obaw możesz od razu założyć ubranie.
Opalenizna wprost na zawołanie
Jeśli jesteś niewprawioną i niecierpliwą amatorką sztucznego opalania, nie radzisz sobie z samoopalaczami to zacznij stosować balsamy bądź kremy. Oprócz substancji samoopalających owe kosmetyki zawierają barwnik mający na celu pomoc w równomiernym rozłożeniu preparatu na skórze. Jednocześnie dają również natychmiastowy efekt rozświetlonej i przyciemnionej skóry, tak samo jak czynią to samoopalacze. Substancją opalającą jest juglon- jest to naturalny barwnik pozyskiwany z zielonych łupin orzecha włoskiego, oraz lawson będący wyciągiem z henny (ekstrakt z rośliny Lawsonia internis). Jeżeli stosowane są samodzielnie, niestety nie dają nadzwyczajnych efektów, jednak w połączeniu z DHA dają efekt naturalnej opalenizny. Ich aplikacja jest łatwa i pozwala kontrolować końcowy efekt. Aby mieć pewność, że preparat będzie równomiernie nałożony, warto wcześniej wmasować w skórę balsam nawilżający. Jedynym niebezpieczeństwem jest nałożenie zbyt grubej warstwy brązera, co może niestety dać widoczne efekty po nałożeniu ubrania.
Kilka wskazówek
• Nie spiesz się. Aby uniknąć smug, wsmarowuj preparat bardzo starannie. Najlepiej, jeśli zabierzesz się do tego wieczorem, kiedy nikt nie będzie cię poganiał.
• Pamiętaj o peelingu całego ciała. Im skóra gładsza i lepiej nawilżona, tym opalenizna ładniejsza. Po peelingu i prysznicu osusz dokładnie skórę i nawilż ją lekkim balsamem. Pamiętaj: preparat wcierany w wilgotne ciało nierównomiernie zabarwia skórę.
• Ładny odcień opalenizny jest uzależniony od kwaśnego odczynu skóry, dlatego też przed aplikacją warto przetrzeć ją tonikiem.
• Samoopalacza nie wolno aplikować bezpośrednio na skórę. Najpierw warto rozprowadzić go na dłoniach i dopiero potem wmasować w ciało. Aby nie pojawiły się plamy na rękach, warto stosować rękawiczki jednorazowe.
• Pamiętaj, by nie przesadzić z ilością. Zbyt dużo kosmetyku może spowodować plamy. A jeśli opalenizna okaże się za jasna, zawsze możesz powtórzyć zabieg następnego dnia.
• Brązer rozprowadzaj zawsze z dołu do góry jak przy ruchach stosowanych w masażu. Zacznij wcieranie od górnej części stóp i łydek poprzez uda, pośladki, brzuch, plecy aż do dekoltu i szyi.
• Tam gdzie skóra jest grubsza, czyli na kolanach i łokciach należy być oszczędnym w stosowaniu kosmetyku. W tych miejscach kolor chwyta znacznie łatwiej i szybciej. Nadmiar preparatu zbieramy chusteczką.
• Zanim wmasujesz balsam brązujący w skórę twarzy, warto zabezpieczyć brwi wazeliną. Dzięki temu prostemu zabiegowi skóra pod brwiami nie zabarwi się na rudo. Granicę między włosami a skórą również warto zabezpieczyć. Miejsce to pokrywamy kremem nawilżającym, dzięki temu ochronimy je przed zabarwieniem. Skóra za uszami jest równie ważna, nie należy zapominać o tym miejscu.
5 drobnych porad
1. Wszelkie plamy i zacieki usuniemy za pomocą kremu z kwasami owocowymi bądź prostym sokiem z cytryny, który działa rozjaśniająco na skórę.
2. Po nałożeniu balsamu odczekaj kilkanaście minut, zanim się ubierzesz. Pozwolisz preparatowi dobrze się wchłonąć i nie zafundujemy sobie plam na bieliźnie czy ubraniach.
3. Nie myj opalanej skóry przez około godzinę po aplikacji balsamu. Składniki chemiczne odpowiedzialne za opalanie nie działają natychmiastowo, potrzebują czasu.
4. W miarę potrzeby wzmacniaj opaleniznę kolejną aplikacją balsamu brązującego. Najlepiej jest to wykonywać co 2-3 dni. Aplikuj zawsze bardzo dokładnie cienką warstwą i umiejętnie rozmasoruj. Po dwóch, trzech zabiegach opalających zrób staranny peeling całego ciała usuwając martwą warstwę naskórka i pozostałości po samoopalaczu, który zaczyna się nierównomiernie ścierać.
5. Brązery i samoopalacze lekko wysuszają skórę, dlatego należy ją obficie nawilżać i natłuszczać.

Jak uratować ubranie?
Jeśli zastosowałaś ze zbyt grubą warstwą samoopalacz lub zbyt szybko włożyłaś ubranie, mogły pojawić się na nim plamy. Należy usunąć je jak najszybciej. Im plama starsza, tym trudniej będzie ją wywabić. Ślady próbuj usunąć za pomocą gorącej wody z detergentem (np. płynem do mycia naczyń). Szybko namocz zaplamione miejsce, a następnie zapierz je. Gdy plama nie chce zejść, zastosuj 5% roztwór amoniaku. Możesz też z powodzeniem wykorzystać gotowe odplamiacze. Jeśli zatłuściłaś ubranie balsamem do ciała, jak najszybciej upierz je w dobrym proszku. Możesz też posypać plamy mąką lub talkiem i poczekać, aż tłuszcz wsiąknie. Pomaga prasowanie materiału przez papierowy ręcznik z dwóch stron. Uporczywe ślady zlikwiduje również wcieranie mąki kartoflanej z dodatkiem benzyny. Papkę należy zmyć po kilku godzinach. Skuteczny jest również spirytus.