Jak doprowadzić kobietę do orgazmu?
Największym błędem jest automatyczne przypisywanie własnych marzeń i pragnień kochankowi, a następnie oczekiwanie, że on lub ona bez słów i żadnych wskazówek domyśli się, czego pragnie druga strona. To niemożliwe.
Porozumienie w łóżku jest znacznie trudniejsze niż w innych dziedzinach życia – słowa i gesty partnerów są zazwyczaj dwuznaczne, niejasne, ograniczone wstydem, zahamowaniami, nieporadnością. Mężczyźni, są wyczuleni na słowa. Jeśli kobieta zamienia się w egzaminatorkę i powtarza: źle to robisz, nie tak, nie teraz, tracą ochotę na ciąg dalszy. Mężczyzna woli, by kobieta delikatnie, bez słów przesuwała jego rękę tam, gdzie być powinna. Kochanek musi wiedzieć i czuć, jakie pieszczoty pobudzają ją najbardziej, razem muszą szukać stref erogennych na jej ciele. Nie ma stref zakazanych.

Niemal wszystkie kobiety przeżywają rozkosz po pieszczotach łechtaczki, a dla większości jest to jedyna droga stymulacji. Wcale nie gorsza niż penetracja pochwy. Jeśli kochanka przeżywa uniesienie tylko po pieszczotach łechtaczki, powinna „prowadzić” partnera aż do spełnienia.
Panowie często nie wiedzą, (a jeśli wiedzą, to zapominają), że kobiety potrzebują o wiele więcej czasu niż oni, by osiągnąć stan seksualnego podniecenia, które prowadzi do orgazmu. (To znamienne, że starożytni trzy razy obchodzili dookoła świątynie poświęcone kobiecym bóstwom, zanim weszli do środka!)
Jak przygotować kobietę do udanego seksu?
Mężczyźni są tak skonstruowani psychicznie, że kiedy mają ochotę na amory, zapominają o całym świecie. Kobieta wchodzi do łóżka z wszystkimi kłopotami mijającego dnia. Jeśli mąż wypominał jej przez cały wieczór, że wyrzuca pieniądze albo leżał na kanapie, gdy ona miotała się po domu, żeby zdążyć z kolacją, sprzątaniem i zaległą pracą biurową, na pewno spotka się z chłodnym przyjęciem w łóżku. Wciąż trzeba mu przypominać, że kobiecie należy stworzyć nastrój do miłości. Nie oczekuje się od niego serenady wyśpiewywanej pod balkonem, ale odrobiny czułości, miłego gestu, pocałunku. Jeśli partnerka powie to spokojnie, bez pretensji oskarżeń, z daleka od łóżka, może wiele osiągnąć. Bez udawania. Kobiety z kolei nie dopuszczają do siebie myśli, że mężczyźni lubią zbliżenia gwałtowne, nieco brutalne, bez wstępnych pieszczot. Dla niej radość z seksu wiąże się ze wzrostem napięcia. Im bardziej rośnie jej ochota na zbliżenie w czasie pieszczot, tym większe prawdopodobieństwo przeżycia orgazmu. Mężczyzna automatycznie, pod wpływem testosteronu, dąży do rozładowania napięcia. Oczywiście, każdy z nich przyznaje, że orgazm orgazmowi nierówny. Urozmaicony seks, wielokrotnie odpływające i przypływające fale pożądania, wywołują wspaniałe przeżycia. Ale wymagają czasu, dyscypliny, umiejętności panowania nad sobą. W sztuce miłosnej kochającej się pary te wspaniałe seanse nie są bardziej ważne, niż codzienny seks, półgodzinne zbliżenia dające przyjemność jej i jemu. A także „szybkie numerki”, które pomagają rozładować się mężczyźnie, choć nie kończą się przeżywaniem orgazmu przez kobietę. Jeśli więc kobiety zrozumieją, że udany seks może być różnorodny, przestaną w łóżku grać.
Podobne wpisy:



